Gotowanie z dzieckiem to przyjemność! Zabawa, nauka i odkrywanie świata. Wspólnie spędzony czas, motywacja do poszukiwań, inne spojrzenie. Cudowne bałaganienie i wspólne sprzątanie. Czas tylko dla nas. Terapia, relaks i niepowtarzalność. I oczywiście - SMAK!
Dodatki na bloga

Dramatis personae:

Aneladgam - ja

Qrczak - mąż

Smyk - synek (maj 2008)

Smykałka - córeczka (maj 2010)

piątek, 14 stycznia 2011
O warsztacie
Kilkakrotnie pojawiły się komentarze chwalące nasze miejsce do wspólnej pracy w kuchni. Tak że czas najwyższy skrobnąć parę słów o tym, w jaki sposób ja się przygotowuję do takiego zadania. Nie zastrzegam się, że to jedyny dobry sposób, ale jeśli ktoś nie wie, od czego zacząć, to może coś przy okazji podpatrzy.

1) BLAT

Najważniejsze jest, by dziecko widziało co robi i miało swobodny dostęp do blatu roboczego, bez wyginania łokci. U nas rolę tę pełni niski stoliczek, który na co dzień stoi w pokoju dziecięcym (na tym stoliku uskuteczniamy różne prace plastyczne, o których wspominam na swoim drugim blogu). Gdy planuję wspólne gotowanie, lekki i wygodny mebel szybko przenoszę do kuchni. W ten sposób Smyk wie, co się święci i może wziąć w tym pełen udział.

Na blacie tym trzymam produkty i naczynie konieczne w danym etapie, maksymalnie w dwóch kolejnych. Reszta leży przygotowana o stopień wyżej, czyli na normalnym blacie kuchennym - Smyk jest zaabsorbowany swoim stolikiem, więc pod moją kontrolą wszystko jest bezpieczne.


2) FARTUSZEK

Nie za wielki, nie za mały, do gotowania doskonały. Włożenie go oznacza początek czynności, zdjęcie - zakończenie tejże i przystąpienie do sprzątania. Chroni też odzież, oczywiście, na tyle na ile u dziecka to możliwe.


3) SZTUĆCE I NACZYNIA

Nietłukące, do chwycenia w małe rączki, ułatwiające operowanie rozmaitymi produktami. Jeśli noże, to tylko z zaokrąglonym czubkiem i z piłą. Jeżeli widelce, to pod ścisłym nadzorem. Poza tym wszystko drewniane, metalowe, plastikowe, ale ostatnio daję też różne produkty w szklankach czy kubkach; Smyk ma już taką wprawę, że się nie boję, że coś upuści i stłucze (nadmieniam, strata naczynia to drobiazg w porównaniu z krzywdą, jaką mogłoby sobie zrobić dziecko).
UWAGA - wybieram zawsze jak największą miskę, żeby Smyk mógł się w niej babrać, a żeby nie wysypywał zawartości na podłogę.


4) PODZIAŁ PRACY NA ETAPY

Nieodzowna część przygotowań! Muszę wiedzieć co zrobić przed zaproszeniem Smyka do kuchni, co mieć już gotowe, co powierzyć jemu, co zrobić sama, a także jakich potraw nie wykonam z nim absolutnie, jeśli nie ma w domu drugiej osoby dorosłej. Każdy przepis, jaki wymyślę, analizuję pod tym kątem - doszłam już do pewnej wprawy i nie zajmuje mi to dużo czasu.


5) DOBÓR PRZEPISÓW

Zamierzam zamieścić na bocznej szpalcie okładki książek, z których biorę przepisy, które realizuję ze Smykiem. Są to jak dotąd "Dzisiaj piekę ja", "Kuchnia europejska w szkole i w domu", "Łasuch literacki", "Całuski pani Darling", korzystam też dużo z własnych pomysłów. Muszą zawierać u nas takie czynności jak: przesypywanie, przelewanie, mieszanie, wałkowanie, zagniatanie, przekładanie (oczywiście nie każdy przepis wszystkie te czynności zawiera, ale przynajmniej jedną musi).

Poluję na "Kuchnię pełną cudów" - jak ktoś ma na zbyciu, to chętnie odkupię...

Jeśli będą jakieś pytania, chętnie notkę rozszerzę - chwilowo nic mi do głowy nie przychodzi.