Gotowanie z dzieckiem to przyjemność! Zabawa, nauka i odkrywanie świata. Wspólnie spędzony czas, motywacja do poszukiwań, inne spojrzenie. Cudowne bałaganienie i wspólne sprzątanie. Czas tylko dla nas. Terapia, relaks i niepowtarzalność. I oczywiście - SMAK!
Dodatki na bloga

Dramatis personae:

Aneladgam - ja

Qrczak - mąż

Smyk - synek (maj 2008)

Smykałka - córeczka (maj 2010)

środa, 11 maja 2011
Szczypce i sałatka kalafiorowo-ananasowa
Wczoraj Smyk świętował trzecie urodziny!
Na sobotę zaprosiliśmy kilkoro jego rówieśników na działkę, by spędzili trochę czasu na wspólnych zabawach i wygłupach, a jakże. Smyk uczestniczył w przygotowaniach kulinarnych - najbardziej podobało mu się robienie sałatki kalafiorowo-ananasowej, przy której po raz pierwszy poszły w ruch szczypce.





O tym, że powinno się dziecko uczyć posługiwania się szczypcami, czytałam wielokrotnie, szkoda jednak, że dopiero parę dni temu się dowiedziałam, że ważne jest, by kierunek ruchu był od lewej do prawej. Tak że, jak zauważycie na zdjęciach, nasza sałatka była jeszcze robiona "wbrew zasadzie".

Najpierw zademonstrowałam zasady działania:

 


A potem przekazałam "pałeczkę" Smykowi (pod pilnym nadzorem szefowej):








Przepis jest bardzo prosty. Zaczerpnęłam go z Biblioteczki Poradnika Domowego. Pół kalafiora podzielonego na różyczi lub pół paczki mrożonych różyczek obgotować 10 minut w osolonej i posłodzonej wodzie. Osączyć, ostudzić, przełożyć do miski razem z małą puszką ananasa w kostce, posypać 5 dag sparzonych i posiekanych orzechów włoskich (stwardniałe skórki obrać). Zalać sosem przygotowanym z 2 łyżek śmietany, świeżego imbiru utartego, odrobiny soli i pieprzu. Wymieszać.

Przepadamy za tą sałatką, Smykałka potrafi pół talerza takiej wciągnąć "na raz".

23:08, aneladgam , SAŁATKA
Link Komentarze (6) »
sobota, 23 kwietnia 2011
Pyszna i ekspresowa sałatka serkowo-tuńczykowa
Tydzień temu wróciłam z pracy wyjątkowo rozmarudzona. W piątki wracam do domu po 19 i wieczorem jedyne o czym marzę to wyściskać dzieciaki, napić się herbaty i - niekiedy - zjeść coś dobrego. W piątki jestem też już tak "wymemłana", że nie chce mi się myśleć nad czymś ciekawym do jedzenia i zazwyczaj robię sobie po prostu parę kanapek. Albo Qrczak mi robi. Ale w poprzedni piątek wróciłam głodna, zmarkotniała i zdecydowanie zażądałam pasty albo sałatki z białego sera. I ryby. I żeby był ogórek kiszony. I ma być dobre. I to już.

Qrczak wyszperał w necie przepis, skoczył na jednej nodze do sklepu i zanim zdążyła się zaparzyć herbata, sałatka była gotowa. Smakowała mi tak bardzo, że wczoraj powtórzyłam przepis ze Smykiem:





Dwa opakowania serka wiejskiego odsączyć, wymieszać z tuńczykiem w sosie własnym (jedna puszka, też odsączony), dodać pokrojone ze trzy ogórki kiszone, trochę oregano. Spróbować, jeśli jest mało słone, to dosolić.

Przepis niby banalny, ale był dla mnie nauczką - czekanie aż się produkty odsączą zniecierpliwiło Smyka i dzieła dokończyłam sama. Sałatka wizualnie najpiękniejsza nie jest, a że ja przykładam wagę również do wyglądu potrawy, ozdobiłam wierzch różyczkami ze szczypiorku. Świetnie się też sprawdzą rzodkiewki wycięte w różyczki.

sobota, 01 stycznia 2011
Noworoczne sałatkowanie :)
Nadejście roku 2011 uczciliśmy wykonaniem noworocznej sałatki według przepisu z bloga "A tak się bawimy" - zainteresowani znajdą go tu. Zabawa była wyśmienita! Smyk odkrył już, że szybciej przesypie dany produkt przechylając całą miskę, niż przekładając po łyżce. Z jednej strony martwi mnie to, bo przesypywanie łyżką było dla niego ważnym ćwiczeniem, ale z drugiej strony jak tu się nie cieszyć, że dziecko dochodzi do samodzielnych wniosków i ułatwia sobie w ten sposób pracę!

Mała fotorelacja z tworzenia sałatki (PRZEPYSZNEJ! na pewno powtórzymy ją 6 stycznia, na imprezę z kolędowaniem):








Tagi: na imprezy
23:25, aneladgam , SAŁATKA
Link Komentarze (8) »