Gotowanie z dzieckiem to przyjemność! Zabawa, nauka i odkrywanie świata. Wspólnie spędzony czas, motywacja do poszukiwań, inne spojrzenie. Cudowne bałaganienie i wspólne sprzątanie. Czas tylko dla nas. Terapia, relaks i niepowtarzalność. I oczywiście - SMAK!
Dodatki na bloga

Dramatis personae:

Aneladgam - ja

Qrczak - mąż

Smyk - synek (maj 2008)

Smykałka - córeczka (maj 2010)

sobota, 02 października 2010
Pizza weekendowa - pyszna, łatwa, zdrowa
Spód do pizzy domowej robię na drożdżach - nie wyobrażam sobie łatwiejszego w wykonaniu ciasta. Jest jakiś zabobon, który każe bać się ciasta drożdżowego, tymczasem obecnie jakość drożdży jest taka, że praktycznie nie ma możliwości, żeby ciasto nie wyszło.

Przepis na to ciasto dostałam 13 lat temu od koleżanki ze scholi i od tamtej pory pizza zyskała dla mnie nową jakość. W robieniu jest prosta i przyjemna, prawie nie ma tu wyrabiania, wychodzi zawsze i smakuje fenomenalnie. W dodatku zrobić ją można z czym się tylko chce, wszelkie możliwe dodatki, które dajemy do kanapek będą również do niej pasować.

W małej misce rozgniotłam 5 dag drożdży (pół kostki), dosypałam łyżkę cukru, dolałam łyżkę mleka i wszystko szybko wymieszałam (dla niewtajemniczonych - to się nazywa rozczyn). Zostawiłam tak na 10 minut w pobliżu kuchenki, potem w większej misce rozbełtałam jajko ze szczyptą soli i 1/2 szklanki mleka, po czym dosypałam szklankę mąki. Wymieszałam, dodałam rozczyn, jeszcze jedną szklankę mąki, 1/3 szklanki oleju i drewnianą łyżką w minutę ukręciłam ciasto. Jest ono zwarte, ale miękkie, łatwo się je miesza, praktycznie bez wysiłku.

Następnie wstawiłam miskę z ciastem do lodówki na godzinę. Tu jest szkopuł - ze względu na ten czas oczekiwania, w samo robienie ciasta nie angażowałam Smyka, choć spokojnie dałby sobie radę, ale wybrał się z tatą na spacer, który to czas wykorzystałam właśnie na zaczynienie ciasta i "uspokojenie" go w lodówce. Mogłam też dzięki temu przygotować produkty do ułożenia na pizzy.

Gdy Smyk wrócił, rozłożyliśmy ciasto na wysmarowanej tłuszczem blasze:




Ułożyliśmy piórka cebuli:




Plastry pomidorów:




Podduszone na maśle pieczarki (warto je przygotować w trakcie odpoczywania ciasta), kawałki upieczonego przez męża kurczaka, kukurydzę:




Niektórzy nie oparli się pokusie podjadania w trakcie:




Blacha z pizzą posypaną oregano wylądowała w piekarniku na 30 minut, 180 stopni, grzanie z góry i z dołu. Po zrumienieniu pizzę Qrczak posypał startym żółtym serem i wstawił jeszcze na 3 minuty do piekarnika, póki się ser nie rozpuścił.

Zjedliśmy pizzę na kolację, rozanieleni rozpływającym się w ustach ciastem i smakiem ulubionych dodatków.

Wspólne robienie takiej pizzy może być gwoździem przyjęcia urodzinowego dla starszych dzieci! Nic nie smakuje tak jak robiona przez siebie pizza, a jaka duma z jej wykonania płynie!