Gotowanie z dzieckiem to przyjemność! Zabawa, nauka i odkrywanie świata. Wspólnie spędzony czas, motywacja do poszukiwań, inne spojrzenie. Cudowne bałaganienie i wspólne sprzątanie. Czas tylko dla nas. Terapia, relaks i niepowtarzalność. I oczywiście - SMAK!
Dodatki na bloga

Dramatis personae:

Aneladgam - ja

Qrczak - mąż

Smyk - synek (maj 2008)

Smykałka - córeczka (maj 2010)

sobota, 21 lipca 2012
Serowe puzzle

Tę zabawę wymyśliłam parę dni temu. Zaczęłam od żółtego sera, bo wiedziałam, że tym na pewno chętnie się Smyk na koniec zabawy pożywi. I rzeczywiście - po skończonej "łamigłówce" chłopczyk pochłonął wycięte elementy, a ramki wylądowały na tostach dla rodziców.

Jeszcze ze dwa-trzy razy wypróbuję tę samą zabawę na innych lubianych przez Smyka produktach, a potem "z przyczajki" spróbujemy z czymś, czego nie chce nawet dotknąć, że o zjedzeniu czy nawet polizaniu nie wspomnę. Czyli z arbuzem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

20:38, aneladgam , ZABAWY
Link Komentarze (7) »
czwartek, 10 listopada 2011
Nagrody nareszcie dotarły!
Wreszcie uporałam się z wykonaniem i wysłaniem nagród za konkurs kulinarny. Październik pod względem chorób dzieci i naszych był okropny, w dodatku wolne weekendy poświęciłam - zamiast rodzinie - kończeniu pracy, która napisana miała być niby na koniec września... a przeciągnęło się to do początku listopada. Ale już we wtorek pracę złożyłam u pani promotor, więc czasu będzie więcej i mam nadzieję trochę poszaleć w kuchni. Na razie chyba ze Smykałką, bo Smyk, odpukać, wrócił do przedszkola i mniej choruje.

Najwyższy czas pokazać co otrzymały ode mnie Noelka,Monia i Elżusia, które z tego miejsca jeszcze raz przepraszam za opóźnienie.

Sześć przygotowanych magnesików podzieliłam po równo parami, po dwa z takim samym wzorem dla każdej z nich; dodałam uszyte z "ciasteczkowego" materiału narożne zakładki, coś słodkiego do picia, oraz skromne notesy z samoprzylepnymi karteczkami, ozdobione stemplem specjalnie w tym celu kupionym:







23:43, aneladgam , ZABAWY
Link Komentarze (5) »
piątek, 10 września 2010
Bułka tarta - zabawa
Czwartek od rana był deszczowy. Lało, padało, siąpiło, mżyło, innymi słowy, woda w różnym natężeniu wertykalnie płynąca uniemożliwiała nam wyjście na plac zabaw. Spacer jeszcze dałby radę, ale po mokrej zjeżdżalni jechać się nie da, a piaskownica pełna mokrego, zimnego piasku to żadna przyjemność.

Smyk lubi piaskownice, ale od kiedy odkrył możliwości bardziej, jakby to ująć, motoryczne, nie ma takiej siły, która by odciągnęła go od bieżni, pochylni, mostków, zjeżdżalni itp. Tak więc korzystając z pogody "knajpoznawczej", zaciągnęłam Smyka do kuchni. Do blaszanej formy nasypałam bułki tartej i postawiłam przed rozanielonym dzieckiem.

Przez cudowną godzinę Smyk przesypywał sobie "piaseczek" i tworzył fantazyjne wzory:










A wystarczyło potrząsnąć formą delikatnie, by uzyskać znów równą i gładką powierzchnię, która aż się prosiła o zagospodarowanie.




Wzory można tworzyć palcami, widelcem, trzonkiem drewnianej łyżki, odciskać sitko. Bułki można nasypać, mało, dużo, bardzo dużo. Jest to tani i łatwo wymienialny produkt do zabaw plastycznych, o bardzo ciekawej fakturze (ponoć ostatnio na rynku pojawiła się PIASKOLINA; czyli za ciężkie pieniądze... ten sam efekt co z bułką tartą?).

Pod koniec zabawy Smyk chyba zatęsknił za piaskownicą:




Jasne, że w trakcie "rysowania" trochę bułki znalazło się na podłodze. Smyk wie już, że po skończonych zajęciach sięgamy po zmiotkę i przywracamy jaki taki ład.


22:29, aneladgam , ZABAWY
Link Komentarze (6) »