Gotowanie z dzieckiem to przyjemność! Zabawa, nauka i odkrywanie świata. Wspólnie spędzony czas, motywacja do poszukiwań, inne spojrzenie. Cudowne bałaganienie i wspólne sprzątanie. Czas tylko dla nas. Terapia, relaks i niepowtarzalność. I oczywiście - SMAK!
Dodatki na bloga

Dramatis personae:

Aneladgam - ja

Qrczak - mąż

Smyk - synek (maj 2008)

Smykałka - córeczka (maj 2010)

czwartek, 09 września 2010
Mąkownica na deszczowy dzień - wersja z przepisem
Z okazji takiej, że pada deszcz, oraz takiej, że znów zrobiliśmy marchwiowe muffinki, kopiuję część wpisu z poprzedniego bloga (poniekąd też po to, żeby mieć wszystkie przepisy w jednym miejscu).

Minus deszczowej pogody jest taki, że nie da się pójść do ukochanej przez Smyka piaskownicy, ale że Smykałka przed południem ładnie zasnęła, postanowiłam zorganizować Smykowi piaskownicę zastępczą. Mąkownicę.

Od dawna planowałam, że będę ze Smykiem realizować przepisy z otrzymanej od Tali książeczki "Dzisiaj piekę ja!", ale najpierw przeszkadzał mi rosnący brzuch, potem "pierwsze koty za płoty" ze Smykałką, a potem koszmarne upały. Wolałam wystawić Smykowi miednicę z wodą na balkon, niż prażyć go dodatkowo w kuchni.

W końcu udało nam się pobawić i upiec przy okazji przepyszne mufinki marchwiowe. Smyk z lubością przesypywał rączkami mąkę, zmielone orzechy i startą marchew, uczyłam go przy okazji przelewania i przesypywania produktów z pojemnika w pojemnik, powtarzając - zgodnie z zaleceniami terapeuty - proste polecenia zarówno pełnymi słowami, jak i onomatopejami.

Błąd w pierwszej minucie (przygotowanie zbyt małej miski) kosztował mnie dodatkowe odkurzanie grubej warstwy mąki z podłogi, ale kto by się tym przejmował? Chwilę później wydobyłam największą z misek, jakie posiadamy, wówczas praca i zabawa ruszyły pełną parą.

Zdziwienie ogarnęło mnie jedynie na widok ilości przygotowanej masy... Miało wyjść 12 ciasteczek, a wyszło...





... 36!

Przy ponownym upieczeniu 34!

A, co nam poszło bardzo prosto, to lukrowanie - Smyk już się wyszkolił w posługiwaniu się pędzelkiem (na malowankach wodnych). Proszę jaki szczęśliwy:









Jak widać na zdjęciach, marchwiowe mufinki przywołały słońce z powrotem!

***
Piekarnik nagrzać do 180 stopni.
Marchew (250 g) umyć, obrać, drobno zetrzeć. W misce wymieszać mąkę (300g) z marchewką, startymi orzechami laskowymi (120 g) i proszkiem do pieczenia (4 łyżeczki).

Do większej miski wbić 2 jajka, dodać cukier (120 g), olej (1 kubek) i sok jabłkowy (półtora kubka). Wymieszać, dodać mieszankę mąki i tak długo mieszać, aż suche składniki staną się wilgotne.

Napełnić formy muffinkowe lub do babeczek ciastem (ostrzegam - na tym etapie wygląda zdecydowanie nieapetycznie), włożyć do piekarnika na środkowy poziom i piec około 20-25 minut. Po skończeniu pieczenia pozostawić ciastka na 10 minut na blasze, potem wyjąć i zostawić do ostygnięcia.

Cukier puder (120 g) zmieszać z 2-3 łyżkami soku cytrynowego na jednolitą glazurę. Górną część babeczek zamoczyć w glazurze lub rozprowadzić lukier za pomocą pędzelka.

Smacznego!

13:49, aneladgam , MUFFINKI
Link Komentarze (4) »