Gotowanie z dzieckiem to przyjemność! Zabawa, nauka i odkrywanie świata. Wspólnie spędzony czas, motywacja do poszukiwań, inne spojrzenie. Cudowne bałaganienie i wspólne sprzątanie. Czas tylko dla nas. Terapia, relaks i niepowtarzalność. I oczywiście - SMAK!
Dodatki na bloga

Dramatis personae:

Aneladgam - ja

Qrczak - mąż

Smyk - synek (maj 2008)

Smykałka - córeczka (maj 2010)

sobota, 23 kwietnia 2011
Pyszna i ekspresowa sałatka serkowo-tuńczykowa
Tydzień temu wróciłam z pracy wyjątkowo rozmarudzona. W piątki wracam do domu po 19 i wieczorem jedyne o czym marzę to wyściskać dzieciaki, napić się herbaty i - niekiedy - zjeść coś dobrego. W piątki jestem też już tak "wymemłana", że nie chce mi się myśleć nad czymś ciekawym do jedzenia i zazwyczaj robię sobie po prostu parę kanapek. Albo Qrczak mi robi. Ale w poprzedni piątek wróciłam głodna, zmarkotniała i zdecydowanie zażądałam pasty albo sałatki z białego sera. I ryby. I żeby był ogórek kiszony. I ma być dobre. I to już.

Qrczak wyszperał w necie przepis, skoczył na jednej nodze do sklepu i zanim zdążyła się zaparzyć herbata, sałatka była gotowa. Smakowała mi tak bardzo, że wczoraj powtórzyłam przepis ze Smykiem:





Dwa opakowania serka wiejskiego odsączyć, wymieszać z tuńczykiem w sosie własnym (jedna puszka, też odsączony), dodać pokrojone ze trzy ogórki kiszone, trochę oregano. Spróbować, jeśli jest mało słone, to dosolić.

Przepis niby banalny, ale był dla mnie nauczką - czekanie aż się produkty odsączą zniecierpliwiło Smyka i dzieła dokończyłam sama. Sałatka wizualnie najpiękniejsza nie jest, a że ja przykładam wagę również do wyglądu potrawy, ozdobiłam wierzch różyczkami ze szczypiorku. Świetnie się też sprawdzą rzodkiewki wycięte w różyczki.

poniedziałek, 04 kwietnia 2011
Jajka po "małgosiowemu"
Idealny przepis na fajne śniadanko, kolację czy przekąskę znalazłam u Małgosi". Wydłubywanie miąższu z buły, smarowanie wydrążonej miseczki masłem, w końcu rozbijanie jajka i próba wlania go do środka (na tym etapie bardzo musiała pomóc mama) dało nam wspólne chwile miłej zabawy uwieńczone pysznym przysmakiem:


wtorek, 29 marca 2011
Ziemniaki z nadzieniem twarożkowym
Pomysł na wspólne robienie obiadu przyszedł mi do głowy dokładnie wczoraj. Ugotowane w mundurkach ziemniaki lekko ostudziłam, obrałam ze skórek i po ścięciu niewielkiego "czubka" wydrążyłam delikatnie. Wydrążony miąższ wrzuciłam do miski z twarożkiem i szczypiorkiem i ugnietliśmy wspólnie całość na fajną niejednolitą masę. Tą masą Smyk napełnił kolejno otwory w ziemniakach i spałaszowaliśmy je ze szpinakiem. Pycha! 



19:17, aneladgam , OBIAD
Link Komentarze (11) »
sobota, 12 marca 2011
Drożdżówki z porzeczkami
Wypróbowaliśmy inne ciasto drożdżowe, z Biblioteczki Poradnika Domowego, a konkretnie z książeczki "Przepisy czytelników - ciasta i ciasteczka". Zrobiliśmy bułeczki, ale nie powtarzajcie naszego błędu i nie dodawajcie zamrożonych porzeczek bezpośrednio do ciasta; w wyniku tego, musieliśmy dodać prawie drugie tyle mąki, żeby w ogóle jakąś konsystencję bułczaną to ciasto miało. Na drugi raz będę owijać, powiedzmy, łyżeczkę owoców, w gotowe już ciasto.

Plusem naszego błędu okazał się oryginalny, różowawy kolor bułeczek.

   

   

   

   


Przepis:

50 dag mąki tortowej
1/2 szklanki cukru
5 dag drożdży
10 dag masła (w oryginale była margaryna)
3 żółtka
1 1/2 szklanki mleka
rodzynki (lub owoce)
aromat
szczypta soli

Mąkę podzielić na dwie części. W połowie szklanki mleka rozpuścić drożdże z łyżką cukru i mąki, odstawić do wyrośnięcia. Pozostałe mleko mocno podgrzać (nie gotować), wymieszać z połową mąki i wyrośniętym rozczynem, pozostawić do wyrośnięcia. Do miski włożyć żółtka, wsypać sól, cukier i ubić trzepaczką, dodać roztopione (i ostudzone) masło, aromat i ewentualnie rodzynki. Połączyć obie części ciasta, wsypać resztę mąki i dobrze wyrobić. Jeżeli jest za rzadkie, dosypać mąki. Z takiego ciasta można robić kluski na parze, placek drożdżowy, pączki, bułki z owocami, strucle z makiem, serem lub jabłkami.


20:59, aneladgam
Link Komentarze (3) »
czwartek, 03 marca 2011
Kapusta kiszona i... nie uwierzycie
Przepis na to ciasto zaszokował mnie tak bardzo, że jak tylko nabyłam składniki, zabraliśmy się za wspólne robienie. Wpadlibyście na to, by połączyć kapustę kiszoną z czekoladą? A majonez do tego? Brzmi strasznie, prawda?

A jednak - jest to najlepsze, zdecydowanie najlepsze ciasto czekoladowe jakie kiedykolwiek jadłam! Wszystkim naszym gościom również smakowało.

Przepis znalazłam na blogu Przy kubku kawy, a ponieważ jest ono bardzo proste w wykonaniu, przygotowałam je razem ze Smykiem.

Nie zdążyłam tylko zrobić zdjęcia gotowego ciasta - znikło zbyt szybko! Ale na pewno zrobimy je ponownie i wówczas zamieszczę zdjęcie - wygląda równie apetycznie, jak smakuje.


     


     


     



Ciasto jest pyszne, intensywnie czekoladowe, sycące, dla mnie po prostu idealne.

poniedziałek, 21 lutego 2011
Puchatka z porzeczkami
Miał być wpis nie na słodko, ale to chyba innym razem, bo póki co trwa akcja "wyjadamy z zamrażarki". W ramach akcji upiekliśmy zmodyfikowaną przeze mnie puchatkę (modyfikacja polega na zmniejszeniu o połowę ilości masła oraz na zastąpieniu śmietany jogurtem).





Mam też taką uwagę, że przy kwaśnych owocach (jak porzeczki), ilość cukru mniej więcej pasuje, natomiast gdy użyjemy bakalii lub słodkich owoców, to doradzałabym dać mniej cukru.

Przepis powinien brzmieć tak:

5 jajek miksujesz z pół kilo cukru na puch, dodajesz pół kilo mąki, stopione
pół kostki masła i duży kubek naturalnego jogurtu, mieszasz, dodajesz paczkę (małą) proszku do pieczenia i wylewasz na prostokątną formę.

Ale w wersji Smyka to jest: mieszasz jak ci wyjdzie, a wyjdzie na pewno!

22:42, aneladgam
Link Komentarze (6) »
piątek, 11 lutego 2011
Kruche ciasto z truskawkami
Każdej zimy przychodzi dla mnie taki moment, że "już nie mogie". I nie ma znaczenia, czy zima jest łagodna, czy ostra, długa czy też krótka. Co mnie rozdrażnia, to ciągłe zmiany temperatur, robienie mi nadziei, że wiosna tuż tuż, a potem znów ścina mrozem. Nie wytrzymuję tego, huśtawka okropna. Gdyby było cały czas zimno, nie przeszkadzałoby mi to tak, jak dwa-trzy dni cieplejsze, promienie słońca kuszące, a potem bach!, znów poniżej zera.

W taki dzień, kiedy "już nie mogie", robię ciasto z truskawkami. W tym roku po raz pierwszy robiłam je razem ze Smykiem - zdjęć z samej akcji nie mam, bo piekliśmy ciacho wieczorem, ale Smyk sprawnie wymieszał ciasto, pomogłam trochę z zagniataniem, za to on potem pomógł mi zasilić pianę z białek truskawkami i cukrem waniliowym. No i muszę go pochwalić, na tyle przełamał lęk przed mikserem, że końcówka ubijania piany też była wspólna!

Przepis pochodzi od Jagandry, koleżanki z forum.

Na ciasto potrzebujemy (proporcje na dużą blachę) 40 dag mąki pszennej, 1 kostkę masła, 2 łyżki śmietany, 4 żółtka, pół szklanki cukru (dałam cukier puder) i 1 płaską łyżeczkę proszku do pieczenia. Mąkę z proszkiem i masłem siekamy, dodajemy żółtka, cukier i śmietanę i szybko zagniatamy.

Kulę ciasta wkładamy przynajmniej na 20 minut do lodówki, po czym wylepiamy nią blachę i pieczemy (ja piekłam w 180 stopniach, po 10 minutach zmniejszyłam do 160) 20 minut. Wyjmujemy i zostawiamy do ostygnięcia.

Teraz szykujemy masę: ubijamy pianę z 4 białek, dodajemy szklankę cukru pudru. Mieszamy z pokrojonymi w połówki lub ćwiartki truskawkami oraz 1 paczką cukru waniliowego. Wykładamy na kruchy spód i zapiekamy jeszcze przez 15-20 minut. Ponoć można je jeść na ciepło, ale dla mnie jest najsmaczniejsze po wystygnięciu, a jeszcze lepiej gdy postoi przez noc w lodówce - wtedy ładnie się układają warstwy ciasta, pianki, owoców i bezowej chrupkiej "powłoczki". PYCHA!


sobota, 05 lutego 2011
Babeczki jogurtowe, jakie łatwe, jakie zdrowe!
Nic mnie tak nie cieszy i nie głaszcze po sercu, jak to, gdy skusicie się na któryś z naszych przepisów albo jak koleżanki z forum polecają sobie nawzajem ten mój mały zakątek wirtualnego świata. Widzę na różnych blogach i forach, że razem z dziećmi lub sami przyrządzacie to i owo zainspirowani naszymi poczynaniami, a to mi dodaje siły i motywacji! Jest sens! Jest sens! Hurrra! Założyłam nawet licznik odwiedzin i napawa optymizmem to, co on pokazuje.

A ja nie pozostaję dłużna, bo też z blogów mniej lub bardziej mi znanych czerpię pomysły na to, co możemy w kuchni zdziałać. Oto jak Smyk poradził sobie z robieniem babeczek według przepisu Agnieszki. W wykonaniu są tak proste, że gdyby Smyk umiał czytać, to podejrzewam, że sam by sobie z nimi poradził. Do tego są pyszne i bez tłuszczu, mogę je z czystym sumieniem polecić!





Przepis kopiuję dokładnie tak, jak podała go Agnieszka.

"
2 szkl. mąki, 3/4 szkl. cukru, 2 szkl. jogurtu naturalnego,3/4 szkl. wiórków kokosowych,1 szkl. owoców (większe owoce kroimy na kawałki), 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 1 opakowanie cukru waniliowego, 2 jajka.

Mieszamy ze sobą składniki suche - mąkę, cukier, kokos, proszek do pieczenia i cukier waniliowy. Następnie dodajemy je do jogurtu zmiksowanego z jajkami. Dodajemy owoce i delikatnie mieszamy. Ciasto wlewamy do foremek na babeczki.

Pieczemy tak długo aż babeczki nabiorą brązowawego koloru".

My upiekliśmy te pychotki w formach do muffinów, a dodaliśmy do nich suszonej żurawiny. DELICJE!

A oto jak sobie radził mój synek (ponieważ Smykałka spała, nie mogliśmy wyjąć stolika z pokoju dziecięcego i musieliśmy posłużyć się blatem kuchennym):














sobota, 29 stycznia 2011
Czekoladowe ciasteczka, proste i efektowne
Kiedy humor jakiś nie bardzo, kiedy weny brak, kiedy przez okno wyjrzeć się nie chce - nie masz jak czekoladowe ciasteczka. Przepis na te cuda z gorzkiej czekolady dostałam od Flydot i muszę przyznać, że są to jedne z najsmaczniejszych ciastek, jakie zdarzyło mi się upiec. Dodatkowym ich atutem jest to, że za pomocą prościutkiej sztuczki uzyskuje się efektowny deseń, który niewtajemniczonych wprawia w podziw.

Na początku trzeba stopić 225 g gorzkiej czekolady ze 110 g masła. W czasie gdy masa stygnie, wykonujemy następujące czynności:

3 duże jaja ucieramy z 2/3 szklanki cukru i aromatem waniliowym:






Dodajemy masę czekoladową, pół łyżeczki proszku pieczenia, szczyptę soli oraz 1 i 2/3 szklanki mąki i znów dobrze mieszamy.





Następnie wstawiamy całość na 3 godziny do lodówki. Po tym czasie
rozgrzewamy piekarnik do temp 165 st, wysypujemy na talerz cukier puder i przystępujemy do robienia kulek. Ciasto nabieramy łyżeczką, toczymy w rękach kulki i każdą z nich obtaczamy grubo w cukrze pudrze. Układamy na blasze w odstępach, bo w piekarniku nieco się spłaszczą i rozpłyną. Piec 10-12 minut. Po tym czasie warstwa cukru efektownie "popęka". 

Uwaga:
ciastka po wyjęciu z piekarnika mogą wydawać się zbyt miękkie, ale to błędne
wrażenie, po wystygnięciu przekonacie się, że są upieczone. Po wyjęciu muszą być miękkie w dotyku. Łatwo jest je zbyt długo zapiec, są wtedy zbyt twarde (po wystygnięciu).

Tak wygląda radosny pomocnik:




Tak pilnuje sprawy "szefowa":




A tak wyglądają gotowe ciastka:




Polecam, bo robią wrażenie nie tylko smakiem, ale i wyglądem, a ich wykonanie jest bardzo proste. Będę też próbować je robić z aromatem migdałowym, bo lubię takie połączenie.

niedziela, 23 stycznia 2011
Pizza piątkowa
Dawno, o dawno już nie padły w naszym domu słowa: "To może zamówmy pizzę". Za to coraz częściej słyszę prośby Qrczaka, bym zrobiła ze Smykiem "tę pyszną pizzę, która jest taka fajna".

No to w piątek zrobiłam, według znanego już przepisu, ale z innymi dodatkami - pomidory z puszki posypane bazylią, groszek, kukurydza i tuńczyk. Znikła w trymiga.







Zaś w sobotę po powrocie z babskiego spotkania zastałam w kuchni koszyk ciasteczek owsianych, upieczonych przez Qrczaka i Smyka. Mmmmm, rozpływają się w ustach!
20:18, aneladgam
Link Komentarze (2) »
1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10