Gotowanie z dzieckiem to przyjemność! Zabawa, nauka i odkrywanie świata. Wspólnie spędzony czas, motywacja do poszukiwań, inne spojrzenie. Cudowne bałaganienie i wspólne sprzątanie. Czas tylko dla nas. Terapia, relaks i niepowtarzalność. I oczywiście - SMAK!
Dodatki na bloga

Dramatis personae:

Aneladgam - ja

Qrczak - mąż

Smyk - synek (maj 2008)

Smykałka - córeczka (maj 2010)

piątek, 29 lipca 2011
Fartuszek dla córeczki
Jestem mała kuchareczka





... dziś upiekę Wam ciasteczka!





Bo taaaki fartuszek mi mama uszyła:





I na wyzwanie w Szufladzie zgłosiła!


17:21, aneladgam
Link Komentarze (15) »
czwartek, 21 lipca 2011
Wróciliśmy z wakacji :)
Jak się bawiliśmy, można przeczytać tutaj, a ja pokażę zaległe zdjęcia - w maju Smykałka świętowała pierwsze urodziny w gronie urozmaiconym, dla którego to grona Smyk, specjalnie z tej okazji, przygotował ciasteczka francuskie z jabłkiem. Deser najprostszy z możliwych, ale niezmiennie budzący zachwyt spożywających. Dobrze jest polać gotowe "rogaliki" roztopioną białą czekoladą!





Podczas gdy chłopcy mężnie pracowali, można było zaobserwować takie obrazki:





Chyba pora uszyć córeczce fartuszek...

niedziela, 03 lipca 2011
Kapucyn z galaretką
W przypływie niezrozumiałej fantazji kupiłam cappuccino w proszku - pić tego się nie da, lura na całego, ale pomyślałam, że może urozmaicić nasze kulinarne poczynania i dodaliśmy go do biszkopta upieczonego na Dzień Taty:





Spód - biszkopt cappuccino, środek - budyń, wierzch - porzeczki i poziomki zalane galaretką. Przyznam nieskromnie, że smakował wszystkim, którzy próbowali!



czwartek, 16 czerwca 2011
Mama pozazdrościła tacie :)
Tak mi zasmakował deser zrobiony przez Smyka i Qrczaka, że postanowiłam tym razem zrobić niespodziankę mężowi i wraz ze Smykiem przygotować podobny smakołyk, coby Qrczak zdrożony po pracy coś smacznego i orzeźwiającego spożył.

Pan barman rozdysponował serek....





.... poziomki prosto z działki....







.... galaretkę.....







.... potem jeszcze dodaliśmy naturalnego jogurtu i pokruszonych biszkoptów, aż powstały takie pucharki:




Swoją drogą, tak jakoś dziwnie mi, że już cztery takie same porcje trzeba przygotowywać... Kiedy ten czas zleciał...

23:58, aneladgam
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 13 czerwca 2011
Taka sobie bryka
Smyk i ja dostaliśmy pierwsze poważne zamówienie. Sąsiad z góry świętował swoje pierwsze urodziny i poprosił mamę, żeby zamówiła mu fajny tort. Zrobiliśmy co w naszej mocy (no dobrze, ze względu na upał starałam się Smyka w kuchni nie przetrzymywać, tyle co przy biciu piany pomógł). Tort pojechał piętro wyżej w takiej postaci:




Smakowo odniósł pełen sukces, choć zdecydowanie nie sprostał moim wymaganiom, jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny.
Tort składał się z dwóch rodzajów biszkopta - zwykłego i kakaowego, jako nadzienie i lepiszcze pojawił się ananas, powidła, budyń i masa czekoladowa.  
środa, 08 czerwca 2011
Chłodno i kolorowo
W upały nie myślę. Najchętniej zamknęłabym się w chłodnej łazience i nie wychodziła na zewnątrz. Co ciekawe, tylko w mieście tak się czuję - w lesie, w górach czy nad morzem zniosę każdą temperaturę.

Uczciwie Wam powiem, że dziś w pracy wegetowałam. Mój zawód wymaga sporej inwencji, kreatywności, wytrzymałości i ruchu, zaś od rana ból głowy nie dawał mi żyć, a i z ciśnieniem coś było u mnie nie tak. Pierwsza lekcja, z czterolatkami, do każdego praktycznie zadania używałam wody. "Zanurzcie ręce w wodzie i dotknijcie czoła, oczu, kolan", co tam mi akurat przyszło do głowy. "Zanurzcie kredki w wodzie i pokolorujcie żabę", i tak dalej. Druga, z ośmiolatkami, godzinna, tuż przed burzą, byłaby skazana na porażkę, gdyby nie akurat fajny temat.

W każdym razie, gdy dowlokłam się do domu i upadłam w progu, praktycznie przestałam kontaktować. Dopiero po pewnym czasie zorientowałam się, że moi chłopcy (Qrczak i Smyk) przygotowali dla mnie pyszny, mroźny, orzeźwiający, kolorowy, mam w nosie czy zdrowy, deser! Smykałka ponoć próbowała narzucić zdjęcie warsztatu pracy na podłogę, by mogła dosięgnąć łyżeczką, ale udało im się porcję deseru dla mnie zachować.

Przepis jest prosty, a gdy się go poda w przezroczystym pucharku lub ... szklance do whisky, deser nabiera pięknego wyglądu.

UWAGA. PRZED ROZPOCZĘCIEM PRACY Z DZIECKIEM PRZYGOTOWAĆ I NIECO OSTUDZIĆ GALARETKĘ.

Serek homogenizowany nałożyć do naczyń, w których deser będzie podawany. Wlać galaretkę (nie musi być jeszcze stężała), obłożyć owocami i jeśli coś z galaretki zostało, to wylać na wierzch. Wstawić do lodówki co najmniej na pół godziny.

Udało mi się zrobić zdjęcie deseru, pomysł jest świetny na te upały, a dziecko może po swojemu deser udekorować - każdy wariant będzie dobry.





Spróbuję ze Smykiem jeszcze takie desery robić z innymi owocami, z innymi smakami, a może też rano przygotuję galaretkę i będziemy wrzucać do pucharków warstwami serek i galaretkę, żeby było jeszcze bardziej kolorowo.

Jedyne co - wybierzcie inne naczynia niż mój mąż... Smak niby ten sam, ale wygląd, wygląd też się liczy, a tego również próbuję Smyka nauczyć.

19:45, aneladgam
Link Komentarze (2) »
niedziela, 22 maja 2011
Torty urodzinowe!
W maju moje dzieci świętują urodziny. Smyk skończył 3 latka, Smykałka roczek. Postarałam się z tortami, a choć nie są takie, jak z profesjonalnej cukierni, podobały się i smakowały, a to najważniejsze!

















Tagi: urodziny
22:16, aneladgam , NA SŁODKO
Link Komentarze (10) »
czwartek, 19 maja 2011
Legumina mleczno-kokosowa
Kiedy koleżanka poczęstowała mnie tym wypiekiem, od razu zażądałam przepisu. Kasia odesłała mnie tutaj, a już dzień później Smyk dzielnie przesypywał, przelewał i mieszał składniki. Oczywiście, od kiedy siostrzyczka się spionizowała, to jeśli nie śpi, nic się nie może dziać bez jej udziału:









Rezultat:





Legumina ta jest świetnym i bardzo eleganckim deserem, niezwykle przy tym prostym w wykonaniu. Dla mnie jest nieco za słodka, spróbuję następnym razem użyć mleka niesłodzonego i tylko trochę cukrem pudrem potraktować.

środa, 11 maja 2011
Szczypce i sałatka kalafiorowo-ananasowa
Wczoraj Smyk świętował trzecie urodziny!
Na sobotę zaprosiliśmy kilkoro jego rówieśników na działkę, by spędzili trochę czasu na wspólnych zabawach i wygłupach, a jakże. Smyk uczestniczył w przygotowaniach kulinarnych - najbardziej podobało mu się robienie sałatki kalafiorowo-ananasowej, przy której po raz pierwszy poszły w ruch szczypce.





O tym, że powinno się dziecko uczyć posługiwania się szczypcami, czytałam wielokrotnie, szkoda jednak, że dopiero parę dni temu się dowiedziałam, że ważne jest, by kierunek ruchu był od lewej do prawej. Tak że, jak zauważycie na zdjęciach, nasza sałatka była jeszcze robiona "wbrew zasadzie".

Najpierw zademonstrowałam zasady działania:

 


A potem przekazałam "pałeczkę" Smykowi (pod pilnym nadzorem szefowej):








Przepis jest bardzo prosty. Zaczerpnęłam go z Biblioteczki Poradnika Domowego. Pół kalafiora podzielonego na różyczi lub pół paczki mrożonych różyczek obgotować 10 minut w osolonej i posłodzonej wodzie. Osączyć, ostudzić, przełożyć do miski razem z małą puszką ananasa w kostce, posypać 5 dag sparzonych i posiekanych orzechów włoskich (stwardniałe skórki obrać). Zalać sosem przygotowanym z 2 łyżek śmietany, świeżego imbiru utartego, odrobiny soli i pieprzu. Wymieszać.

Przepadamy za tą sałatką, Smykałka potrafi pół talerza takiej wciągnąć "na raz".

23:08, aneladgam , SAŁATKA
Link Komentarze (6) »
środa, 04 maja 2011
Nożyczki, rzeżucha i pyszności do chleba
Dla rozwoju zdolności manualnych i wzmacniania mięśni małej rączki poleca się między innymi manipulowanie nożyczkami. Przyszedł już czas na ścięcie świątecznej rzeżuchy, więc zaangażowałam do tego Smyka. Nie za dobrze sobie jeszcze radził z nożyczkami, ale stopniowo nabędzie wprawy. Z wielkim zainteresowaniem obserwował wzrastanie rośliny, ścinanie bawiło go, a ściętą rzeżuchę zmieszał z dużym opakowaniem serka wiejskiego. I już. Z odrobiną soli, na chlebie własnego (Qrczakowego) wypieku, z pomidorem, smakuje wybornie!





1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10