Gotowanie z dzieckiem to przyjemność! Zabawa, nauka i odkrywanie świata. Wspólnie spędzony czas, motywacja do poszukiwań, inne spojrzenie. Cudowne bałaganienie i wspólne sprzątanie. Czas tylko dla nas. Terapia, relaks i niepowtarzalność. I oczywiście - SMAK!
Dodatki na bloga

Dramatis personae:

Aneladgam - ja

Qrczak - mąż

Smyk - synek (maj 2008)

Smykałka - córeczka (maj 2010)

środa, 21 września 2011
Smykowy Smak na łamach prasy :)
W Radomiu ukazał się pierwszy numer magazynu rodzinnego MODELINA. W wersji papierowej jest do dostania w Radomiu, ale jest też zamieszczony on-line. Na 38 stronie magazynu (40 strona pdf-u) znajdziecie moje dzieciaki w akcji! Koniecznie zobaczcie!

Monia wraz z córeczką wykonała drugą potrawę na konkurs, podobnie Elżusia. Konkurs zyskał dla mnie znienacka nowe oblicze - dziewczyny wyciągnęły przepisy, o których już sama nie pamiętałam! Narobiły mi apetytu na nasze własne potrawy, hihi.

Dostałam też już zgłoszenie mailowe, zaczyna się robić coraz bardziej emocjonująco!
23:26, aneladgam
Link Komentarze (11) »
sobota, 17 września 2011
Sobotnie radości
Na Dolnym Śląsku ślicznie i słonecznie. Korzystając z pięknej pogody Smyk z Qrczakiem udali się na wycieczkę pociągowo-rowerową - najpierw pojadą pociągiem do Henrykowa (przez kilka dni z okazji jakiegoś bliżej mi nieznanego święta przewóz rowerów jest bezpłatny!), tam tradycyjnie już odwiedzą minizoo; następnie udadzą się rowerem Festiwal Frankensteina w Ząbkowicach Śląskich, skąd przez Srebrną Górę pojadą do Kłodzka. W Kłodzku ponownie załadują się do pociągu i wrócą do Wrocławia, dość późno, kiedy już chłodno będzie na dworze.

I nic o tym nie wiedzą, że zamierzam ich po powrocie rozgrzać ciastem o uroczej nazwie "Cynamonowa dachówka" - przepis znalazłam tutaj.

Mamy już też drugą uczestniczkę rocznicowego konkursu!
Zajrzyjcie, co przygotowała Elżusia.
10:14, aneladgam
Link Komentarze (4) »
środa, 14 września 2011
Awaria
Witam wszystkich czytelników.
Z tej strony Qrczak, mąż autorki bloga.
Na prośbę Aneladgam informuję/uspokajam, że obecny brak jakichkolwiek oznak życia na tym blogu spowodowany jest jedynie przyczynami technicznymi.
W związku z poważną awarią naszego łącza internetowego, nie mamy obecnie dostępu do sieci, a naprawa może trochę potrwać.
Nie mniej jednak liczymy na to, że dostawca się z problemem szybko upora.

Pozdrawiam serdecznie i w imieniu żony proszę o wyrozumiałość i cierpliwość.
11:37, aneladgam
Link Komentarze (1) »
niedziela, 11 września 2011
Napisali o nas :)
Nasz blog zagościł dziś w dwóch wspaniałych miejscach.

Najpierw zaszczyciła nas pięknym wpisem Lucyferka (nickiem się nie zrażajcie, to z przekory), możecie go znaleźć tutaj.

I mamy już pierwsze zgłoszenie do rocznicowego konkursu!
Zajrzyjcie tu, by zobaczyć, co smakowitego przygotowała Monia wraz ze swoją córeczką i jak ładnie o tym pisze.

Jest mi bardzo miło, że nasz kamyk rzucony w tę blogową wodę wywołuje coraz szersze kręgi.

A żeby nie było bez zdjęcia, oto mała "zajawka" tego, czym się ostatnio zajmowałam:





Jeden z dziesięciu przygotowanych przeze mnie notesików na lodówkę. Ozdobiony Guziczanką płomiennie rudą i zaopatrzony w magnes.

23:06, aneladgam
Link Komentarze (2) »
wtorek, 06 września 2011
Jedna nagroda już gotowa
Przygotowałam już pierwszą nagrodę z szykowanego obfitego koszyka na Rocznicowy Konkurs!Jest nią komplet magnesów na lodówkę - zdjęcie złe, bo robione w ostrym słońcu, więc barwy wyszły przekłamane, w rzeczywistości są dużo żywsze. Dwa magnesy są z czerwonymi kwiatkami, dwa w niezapominajki, dwa w delikatne zielone listki. Niezastąpione do przyczepiania przepisów do drzwiczek lodówki, tudzież do zamieszczania tam ważkich informacji typu: "Hydraulik będzie o 17.00".


piątek, 02 września 2011
Na osłodę i na chłodek - ciasteczka z migdałami
Tak, tak, rano już chłodno, wieczorami też, a nasze pociechy z noskami na kwintę do szkół, do przedszkoli, wracają. Czasem w radosnych podskokach, a jakże. A w przypadku przedszkolaków chyba równie trudno jest rodzicom...

Od wczoraj mamy w domu przedszkolaka, u Smyka adaptacja przebiega jak dotąd bezboleśnie, ale ważne wydarzenie wymaga smacznej oprawy, dlatego dziś wszystkim proponuję ciepłe i pachnące ciasteczka.





Przepis taki sam jak na kruche ciasteczka z pestkami z dyni, ale nieco zmodyfikowany. Po pierwsze, od razu podwoiłam składniki. Po drugie, oprócz pestek dyni dodałam również pestki słonecznika i płatki migdałowe. Po trzecie, zagniotłam je razem z ciastem, zamiast je po jednym wtykać (sugestia Małgosi).

A tak sobie radziły moje Smyki z przygotowaniem (po kliknięciu na zdjęcie wyświetli się album ze zdjęciami):





wtorek, 30 sierpnia 2011
TO JUŻ ROK! ŚWIĘTUJMY KONKURSOWO!
30 sierpnia 2010 roku zamieściłam Powitanie, czyli pierwszy wpis na tym blogu.

Od tego czasu zamieściliście tutaj ponad 400 komentarzy.

Ile jest wpisów - nie wiem, bo nie wpadłam na to, by je numerować.

Usłyszałam też wiele miłych słów od osób, które tu się nie ujawniają i wielkim zaskoczeniem było dla mnie, że jest to dla nich ważne i miłe miejsce. Staram się dbać o to, by przepisy były klarowne i łatwe, zdjęcia (przynajmniej gotowych potraw) ładne, ale przede wszystkim ma to być pamiątka dla Smyka i Smykałki. To, że ktoś czerpie stąd inspirację lub po prostu jest mu tu fajnie, to dodatkowa radość dla mnie.

Z okazji rocznicy organizuję dla wszystkich tu zaglądających wielki konkurs! Zapraszam do udziału wszystkich, zarówno tych, którzy mają bloga, jak i tych, którzy go nie posiadają.

Co trzeba zrobić, by wziąć w nim udział?

Należy przyrządzić przynajmniej jedną potrawę z tych, które w ciągu ostatniego roku (czyli do 30 sierpnia) zaprezentowałam na "Ze Smykiem i ze smakiem". Następnie proszę ją sfotografować i albo wysłać mi ją mailem (to dla osób bez bloga), albo zamieścić ją na blogu z odnośnikiem do tego wpisu (wówczas podeślijcie mi link w komentarzu pod tym postem). Będę zachwycona, jeśli napiszecie mi coś niecoś o powstaniu potrawy, o tym z jakiej okazji ją przyrządziliście i czy smakowało Wam, gościom, rodzinie, co powinnam w przepisie poprawić i tym podobne.

Termin - do końca września, a więc okrągły miesiąc.

1 października losowanie nagród (będę je prezentować sukcesywnie tutaj i na swoim drugim blogu.

Uwaga! Jeśli wykonasz potrawę wspólnie z dzieckiem lub zrobi ją Twoje dziecko samo, weźmiecie udział również w drugim losowaniu!

Będzie mi bardzo miło, jeśli wspomnicie na blogach o konkursie.

***
A tak spędziliśmy weekend:


piątek, 26 sierpnia 2011
Znów na odjezdne - poziomki
Ostatnie wakacyjne weekendy wykorzystujemy wyciskając z nich czas jak sok z pomarańczy. Długi weekend sierpniowy dawno za nami, w zeszłym tygodniu zaliczyliśmy Wałbrzych i Szczawno-Zdrój (tym razem całą rodziną), a jutro, też w pełnym składzie, wybieramy się do Zebrzydowic. Jak na rodzinę bez samochodu to jesteśmy dość ruchliwi.

Pakujemy ze sobą małe co nieco, a dziś, umęczeni upałem, proponujemy ostatnie w tym sezonie poziomki, z galaretką i bitą śmietaną:






czwartek, 11 sierpnia 2011
Na odjezdne - Shrek!
Jutro o piątej rano ja i Smyk wyruszamy w pierwszą wspólną podróż nad morze. Tak się składa, że nie możemy pojechać całą rodziną, ale ma to też pewne korzyści. Smyk potrzebuje mieć mnie na trochę tylko dla siebie, ja zresztą jego też. Smykałka jest o tyle wygrana, że kiedy Smyk jest na terapii, ja zostaję z nią i mamy swój babski czas. Natomiast pęd życia sprawia, że dla samego Smyka czas mam tylko wtedy, kiedy Smykałka śpi (a śpi już tylko raz w ciągu dnia). Tak więc pojedziemy sobie na długi weekend tylko we dwoje, nic nie będzie nam przeszkadzać w byciu razem, Smyk spotka też swoją rówieśnicę - córeczkę Flydot, która nas ugości.

Aby nie zostawiać Was bez odpowiedniego smakołyku, serwuję tort upieczony z okazji Smykowych imienin (były w poniedziałek). Tym razem robiłam sama, ale dzieci chętnie wzięły udział w konsumpcji.

Ciasto zwane "Shrekiem" kusiło mnie prostotą wykonania i oryginalnością, od kiedy wspomniał mi o nim wieloletni przyjaciel mój i Qrczaka. Wzięłam się na sposób i oto ono:





Spód prostokątnej formy do pieczenia wyłożyłam biszkoptami (nie miałam czasu na upieczenie biszkoptowego spodu). Układałam je w "rybią łuskę", tak, aby nieco na siebie nachodziły, wtedy ładnie się związują z masą i nie ma wolnych miejsc w tortownicy.

Na to wylałam masę sporządzoną z budyniu i zielonego soku (jedną małą butelkę soku - w naszym wypadku "Pycholandia" rozmieszałam dokładnie z trzema budyniami śmietankowymi, w tym czasie sok z pozostałych dwu butelek podgrzewał się na wolnym ogniu - UWAGA! PRYSKA JAK SZLAG!; po zagotowaniu wlałam budyń z sokiem i ciągle mieszając zagotowałam ponownie). Kiedy trochę ostygła, ozdobiłam masę ciasteczkami Delicje.

Sporządziłam kolejną masę (każdą masę przygotowuje się bardzo łatwo, można dzięki temu podzielić sobie pracę na etapy i w trakcie szykowania ciasta zrobić jeszcze mnóstwo innych rzeczy) - tym razem agrestową galaretkę, rozpuszczoną w niepełnej szklance gorącej wody, ostudzoną i lekko już tężejącą, dodałam do ubitej śmietany kremówki (330 g śmietany + 1 torebka galaretki)., poubijałam jeszcze chwilę, ostudziłam w lodówce i wylałam na przygotowany spód.

W tej postaci Shrek wylądował już w lodówce, żeby masy między sobą się związały, a w międzyczasie przygotowałam pozostałą część galaretki (dwie torebki galaretki agrestowej rozpuściłam w dwóch szklankach gorącej wody), którą po ostygnięciu i częściowym stężeniu wylałam na wierzch ciasta. Po czym znów wylądowało w lodówce, póki galaretka ładnie nie stężała.

Fajnie byłoby przed wylaniem galaretki ozdobić jeszcze masę śmietanową jakimiś ciemnymi owocami, ale za późno mi to przyszło na myśl.

Powiem jedno - jest pyszne!

piątek, 05 sierpnia 2011
Kruche ciasteczka z pestkami z dyni

Uwaga, nasza pierwsza praca zespołowa! Lipiec nie rozpieszczał nas pod względem pogody, zwłaszcza jego druga połowa, ale i to miało swoje dobre strony. Zamiast przygotowywać zimne desery, wróciliśmy do pieczenia ciasteczek - gdy z nieba leje się ukrop, niezbyt przyjemnie jest włączać sobie dodatkowe grzanie z piekarnika, a tak, przy pogodzie typowo "knajpoznawczej" miło jest, gdy w domu pachnie wanilią, a na paterze lądują gorące ciasteczka.

Przepis zaczerpnęłam od Małgosi i muszę przyznać, że od razu bardzo te ciasteczka polubiłam - nie są zbyt słodkie, a za to zdecydowanie są "jeszczetrochowe".

Przy okazji pierwszej próby ich upieczenia przypomniałam sobie moje ze Smykiem początki. Nie było łatwo i zastanawiałam się czasem, czy to w ogóle ma sens. Cóż, tym razem, jak widać na zdjęciach, poza przygotowaniem składników nie miałam zbyt wiele do roboty!

Posiekałam 60 g masła i 60 g smalcu, w miseczce odważone 300 g mąki pszennej, w szklance - cukier, jajko, jogurt naturalny:





Jak zwykle u nas, pieczenie to pretekst do poćwiczenia pewnych bardzo ważnych umiejętności u maluszka:


- przenoszenie szczypcami





- przesypywanie łyżką





- przesypywanie z pojemnika do pojemnika





- przelewanie






Zagniecione szybko ciasto wylądowało w lodówce, Smyk wybrał się z Qrczakiem na zajęcia, a gdy Smykałka wstała, we dwie przystąpiłyśmy do dalszej części robót:












Smykałka sobie tu bije brawo, choć przysięgam, że nie wiem za co - większość pestek wnikliwie oglądała, niektórych próbowała, po czym wywalała na podłogę. Niemniej, mogę oficjalnie uznać, że na pokład Smykowego Smaku wsiadła już cała załoga!

Ciastka są prościutkie w wykonaniu (nie trzeba wałkować i wycinać - wystarczy odrywać po kawałku ciasta, rozklepywać i wciskać pestki dyni; uwaga, wciskajcie pestki mocno, bo inaczej po upieczeniu spadną z ciastka), ale mam obawy, że uzależniają. Właśnie zrobiliśmy je po raz trzeci (sami z Qrczakiem, hihi)!

A, w moim piekarniku pieką się około 20 minut w temperaturze 180 stopni, grzanie z góry i z dołu. Powinno się je wyjąć, gdy się zrumienią.

Polecam!

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10